Gdy Sony oficjalnie zaprezentowało DualSense Edge, było jasne, że ten kontroler szybko stanie się jednym z najbardziej komentowanych akcesoriów do PS5. To pierwszy w historii „profesjonalny” pad od Sony — wyraźny sygnał, że Japończycy chcą rzucić rękawicę Xbox Elite Controllerowi i trafić w gusta bardziej wymagających graczy. Od samego początku pojawiła się jednak jedna myśl, której trudno było się pozbyć: cena. Sam długo zastanawiałem się, gdzie leży granica rozsądku, jeśli chodzi o wydatek na kontroler. Klasyczny DualSense spisuje się przecież bardzo dobrze, więc pytanie brzmi: czy wersja Edge faktycznie oferuje coś więcej niż tylko prestiżową etykietę „pro”?

W tej recenzji spróbuję to rozstrzygnąć. Skupię się nie tylko na suchych danych technicznych i liście funkcji, ale przede wszystkim na realnych wrażeniach z grania — bo dopiero kilka dłuższych sesji z padem w dłoniach pokazuje, czy za obietnicami idzie rzeczywista jakość.

Sony Edge Head

Sony DualSense Edge – specyfikacja techniczna

  • Wymiary i waga: ok. 160 × 106 × 66 mm, waga ~325 g (jest zauważalnie cięższy od zwykłego DualSense – 280 g).

  • Złącze: USB-C z blokadą kabla (żeby nie wypadał w trakcie turniejów).

  • Komunikacja: Bluetooth 5.0, wsparcie przewodowe (tryb niskiej latencji).

  • Bateria: akumulator litowo-jonowy – mniejszy niż w zwykłym DualSense (Edge ma krótszy czas pracy, około 5–7 godzin, zależnie od gry i funkcji).

  • Silniki wibracyjne: haptyczne (HD Rumble na sterydach), z pełnym wsparciem adaptacyjnym.

  • Trigger’y: adaptacyjne L2/R2 z możliwością ustawienia blokady w 3 poziomach (pełny skok, średni, szybki klik).

  • Gałki analogowe: wymienne moduły – można je wyciągnąć i wymienić w kilka sekund. Dostępne trzy rodzaje nasadek: standardowe, wypukłe i wydłużone.

  • Dodatkowe przyciski: 2 tylne sloty na łopatki (paddle lub półłopatki), 2 przyciski funkcyjne pod analogami (szybki dostęp do profili).

  • Profile gracza: do 4 zapisanych ustawień (np. osobny profil pod Call of Duty, osobny pod FIFA).

  • Audio: gniazdo jack 3,5 mm + obsługa mikrofonu wbudowanego.

Zestaw w pudełku

Sony nie poszło po linii najmniejszego oporu – w komplecie dostajemy:

  • DualSense Edge,

  • etui z twardej skorupy (z możliwością ładowania w środku – fajny smaczek),

  • przewód USB-C 2,8 m z blokadą,

  • 2 łopatki, 2 półłopatki,

  • 2 standardowe nakładki na analogi, 2 wysokie, 2 niskie.

Sony-zdj1

Design i ergonomia kontrolera DualSense Edge

Na pierwszy rzut oka Sony DualSense Edge wygląda znajomo – to wciąż charakterystyczny design znany z podstawowego pada do PS5. Biało-czarna kolorystyka, podświetlenie LED wokół touchpada i lekko futurystyczna bryła sprawiają, że kontroler pasuje idealnie do całego ekosystemu PlayStation 5. Różnice widać dopiero przy bliższym spojrzeniu: błyszczące wykończenie wokół gałek, dodatkowe przyciski i bardziej masywna konstrukcja.

W dłoni leży naprawdę idealnie – bardzo porównywalnie do standardowego DualSense, który już sam w sobie był jednym z najwygodniejszych padów na rynku. Większa waga? Dla mnie to akurat plus, bo kontroler sprawia wrażenie solidniejszego i stabilniejszego, zwłaszcza w dynamicznych momentach gry. Szkoda jednak, że Sony nie poszło śladem niektórych konkurentów i nie dodało opcji regulacji ciężaru – możliwość dołożenia lub odjęcia gramów naprawdę byłaby przydatna.

Pod względem ergonomii Edge praktycznie nie ma słabych punktów. Przyciski reagują błyskawicznie, gripy zapewniają pewny chwyt, a nowa tekstura sprawia, że dłonie mniej się ślizgają. To kontroler, którego można używać godzinami bez uczucia zmęczenia. I choć wizualnie nie różni się drastycznie od swojego poprzednika – bo takie założenie przyświecało twórcom, którzy głośno o tym mówili – w mojej ocenie wyszło to zdecydowanie na plus.

Funkcje i możliwości personalizacji

Wymienne elementy i dodatkowe przyciski

Pierwszym i najważniejszym elementem są wymienne moduły analogów. Jeśli kiedykolwiek miałeś problem z driftem w standardowym padzie, wiesz, jak bardzo potrafi to zepsuć frajdę z gry. W Edge można wymienić cały moduł w kilka sekund, co praktycznie rozwiązuje ten problem na ,,lata”. Do tego w zestawie dostajemy różne nakładki na gałki – niższe, wyższe, o innym kształcie – i naprawdę czuć różnicę w precyzji, zwłaszcza w FPS-ach czy grach wyścigowych. Dzięki temu możesz lepiej dostosować kontroler do swojego stylu gry. W strzelankach wyższa gałka poprawia celowanie i pozwala na płynniejsze mikro-ruchy, a w grach sportowych czy platformowych lepiej sprawdza się klasyczna, niższa nakładka. To drobny element, ale robi ogromną różnicę w codziennym użytkowaniu.

Kolejna nowość to dwa tylne przyciski (łopatki), które można dowolnie mapować. Sony dorzuca dwa rodzaje nakładek: paddle lub półłopatki, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie to jedna z tych funkcji, które zmieniają sposób grania – możliwość przypisania skoku czy przeładowania do tylnego przycisku pozwala szybciej reagować i nie odrywać kciuków od gałek. Co ważne, przyciski te działają niezwykle responsywnie. Po kilku godzinach gry miałem wrażenie, że granie bez nich byłoby już „niepełne”. To trochę jak z samochodem z automatyczną skrzynią biegów – jak się przyzwyczaisz, trudno wrócić do manuala. Tutaj jest podobnie: Edge daje przewagę, do której bardzo szybko się przyzwyczajasz.

Ustawienia i profile gracza

Na uwagę zasługują także przełączniki skoku triggerów L2/R2. Można je ustawić w pełnym zakresie (idealnym do wyścigów czy symulacji), albo skrócić drogę spustu do minimum – świetna opcja pod strzelanki, gdzie liczy się każda milisekunda. Do tego dochodzi możliwość dostosowania martwych stref i krzywych czułości gałek, co naprawdę docenią gracze lubiący dłubać w ustawieniach. UWAGA! To nie jest bajer dla wszystkich – bo wielu graczy pewnie zostawi ustawienia fabryczne – ale jeśli choć raz spróbujesz zmodyfikować martwą strefę pod swoje potrzeby, poczujesz różnicę. Szczególnie w grach wymagających precyzyjnego celowania albo szybkich reakcji. To właśnie ta warstwa „pro” sprawia, że Edge wyróżnia się na tle standardowego DualSense.

No i wreszcie profile gracza – możesz zapisać kilka różnych konfiguracji (dokładnie 4 – 1 domyślny + 3 własne) i przełączać się między nimi jednym kliknięciem przycisku Fn. To genialne rozwiązanie, kiedy grasz w różne gatunki: w FPS-ie masz ustawienia pod czułość i skrócone triggery, a w wyścigach zupełnie inny profil. Wszystko przełącza się błyskawicznie, bez wychodzenia z gry. Dzięki temu DualSense Edge staje się kontrolerem naprawdę uniwersalnym. Jeden pad potrafi pełnić rolę kilku, bo możesz go skonfigurować pod konkretne sytuacje. Ja np. mam jeden profil typowo pod Call of Duty, drugi pod Gran Turismo i trzeci „casualowy” do gier przygodowych. Ta elastyczność sprawia, że Edge faktycznie daje coś więcej niż zwykły DualSense.

Test DualSense Edge w praktyce

Pograłem w różne tytuły – od dynamicznych FPS-ów, przez wyścigówki, aż po pojedynki na miecze świetlne. Dużo pozytywnych rzeczy już napisałem wcześniej, więc nie ma sensu się powtarzać. Teraz chcę przedstawić wam nie tyle kolejne zachwyty nad genialnymi rozwiązaniami Sony, ale raczej moje szczere odczucia po wielu godzinach grania. Co mi nie do końca leży, co mogłoby być lepsze? Gotowi? To jedziemy.

Wymienne drążki analogów – hit czy marketing?

Zacznijmy od największej marketingowej karty przetargowej – wymiennych drążków analogowych. Brzmi świetnie: łatwo je podmienić, jeśli się zużyją albo po prostu mamy taki kaprys. Tylko że pytanie brzmi – po co? Bo, i to jest dla mnie największe rozczarowanie, gałki wciąż bazują na klasycznym mechanizmie potencjometrowym znanym ze zwykłego DualSense. Oznacza to, że zjawisko dryftu prędzej czy później może się pojawić. Co gorsza, dostępność nowych, oryginalnych modułów jest w tej chwili praktycznie zerowa. Jasne, przez pierwsze dwa lata pewnie nie ma się czym martwić, a potem zawsze zostaje rynek zamienników, ale na chłodno oceniając – to rozwiązanie wygląda efektownie tylko na papierze.

Przyciski funkcyjne Fn – niewykorzystany potencjał

Kolejna rzecz to przyciski funkcyjne Fn. Pomysł świetny, bo w sekundę można zmienić profil ustawień, przełączać się między konfiguracjami pod różne gry – działa to bardzo sprawnie. Ale Sony dorzuciło też dodatkową opcję: regulację głośności słuchawek i balansu czatu. Brzmi cudownie, prawda? No właśnie nie do końca. Bo funkcja ta działa tylko ze słuchawkami innych producentów, a nie z oficjalnymi Pulse 3D. Absurdalne? Trochę tak. Mam sprzęt od Sony i nie mogę wykorzystać wszystkich możliwości? To brzmi jak niedopatrzenie, które mam nadzieję kiedyś poprawią. Dodatkowo szkoda, że Fn nie da się zmapować według własnych preferencji – wtedy byłby to element kompletny.

Tylne łopatki – świetne, ale niepełne

Warto wspomnieć o tylnych łopatkach. To dla mnie absolutny must-have – w FPS-ach nie wyobrażam sobie już grania bez krótkich spustów i przypisania najważniejszych akcji do tyłu pada. Ale… brakuje jednej kluczowej rzeczy. Sony nie dało możliwości przypisania im nowych przycisków typu „L4/R4”. Możemy jedynie remapować te, które już istnieją, co w praktyce ogranicza kreatywność gracza. Dodatkowo szkoda, że producent nie poszedł śladem konkurencji i nie dodał czterech łopatek zamiast dwóch – w wielu grach dodatkowe przyciski naprawdę by się przydały. To sprawia, że system tylnego sterowania w Edge, choć bardzo dobry, nie jest tak kompletny jak u rywali.

Drobiazgi, które mogłyby być lepsze

Dodam jeszcze dwa małe minusy. Po pierwsze – w zestawie brakuje naprawdę wysokiej pary gałek. Te dostępne są okej, większość graczy będzie zadowolona, ale ja wolałem je „podtuningować”, żeby podnieść jedną wyżej. Po drugie – szkoda, że Sony nie dało możliwości regulacji wagi pada. Edge jest cięższy od zwykłego DualSense i dla mnie to akurat plus, ale fajnie byłoby móc poeksperymentować i dostosować wagę do własnych preferencji, tak jak oferuje to część konkurencji.

Ale… wciąż robi robotę

Trochę ponarzekałem, ale żeby była jasność – dalej uważam, że to genialny pro pad. Ilość ustawień i personalizacji, jaką oferuje DualSense Edge, jest przeogromna. Adaptacyjne triggery w Gran Turismo dają niesamowite wrażenie prowadzenia auta, a granie w FPS-y ze skróconymi spustami i łopatkami? Serio – nie wyobrażam sobie już powrotu do zwykłego DualSense. Do tego dochodzi regulacja martwych stref, profile gracza, wymienne gałki – to wszystko sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Podsumowanie wrażeń

Na papierze DualSense Edge wygląda jak sprzęt kompletny i faktycznie w wielu aspektach taki jest. W praktyce są jednak pewne ograniczenia, które mogą irytować – brak efektu Halla w gałkach, dziwne decyzje z obsługą słuchawek Pulse 3D, brak nowych przycisków dla łopatek. Ale mimo tych niedociągnięć to kontroler, który daje ogromną przewagę i frajdę z grania. Jeśli lubicie eksperymentować z ustawieniami i chcecie poczuć się jak gracz „pro”, to naprawdę warto dać mu szansę.

Bateria i ładowanie – największa wada?

Jedno z pierwszych pytań, jakie sobie zadałem przy testach Sony DualSense Edge, brzmiało: czy te wszystkie bajery – haptyka, dodatkowe przyciski, profile, wymienne moduły – przełożą się na wytrzymałość baterii? Byłem naprawdę ciekaw, bo im więcej funkcji, tym większe zużycie energii.

W praktyce bateria w Edge wypada… bardzo podobnie do tradycyjnego DualSense. Realnie możemy liczyć na około 6–8 godzin gry na jednym ładowaniu, w zależności od ustawień haptyki i intensywności wykorzystania dodatkowych funkcji. Czy to dobrze? Z jednej strony tak – nie trzeba co chwilę siedzieć na kablu, więc nie jest źle. Z drugiej jednak, w kontrolerze „pro” z tej półki cenowej można by oczekiwać nieco lepszej wydajności. Kilka dodatkowych godzin pracy zdecydowanie byłoby mile widziane.

Ładowanie odbywa się standardowo przez kabel USB-C (na plus – w zestawie dostajemy solidny przewód w oplocie z blokadą) lub poprzez stację dokującą. Fajne jest też to, że kontroler można podładować w etui transportowym, więc zawsze można mieć go gotowego do gry. To detale, które robią różnicę, ale nie przykryją faktu, że czas pracy akumulatora to jeden z najsłabszych punktów DualSense Edge.

Zalety i wady Sony DualSense Edge

Na tym etapie recenzji łatwo zauważyć, że Sony DualSense Edge ma sporo mocnych stron, ale też kilka słabości, które mogą zaskoczyć. Żeby łatwiej ogarnąć wszystkie plusy i minusy w jednym miejscu, przygotowałem czytelną listę zalet i wad:

✅ Zalety ⚠️ Wady
🎮 Ergonomia i wykonanie – leży w dłoni świetnie, solidny „premium feel”. 🏋️‍♂️ Brak regulacji wagi – nie da się odchudzić/dociążyć jak u części konkurencji.
🧩 Personalizacja – profile, mapowanie, martwe strefy, krzywe czułości. 🔁 Tylne łopatki – tylko 2 (nie 4) i bez przypisania nowych przycisków typu L4/R4.
🔧 Wymienne moduły analogów – szybka podmiana przy zużyciu/drifcie. 🧲 Brak Hall Effect – klasyczne potencjometry ⇒ potencjalny drift; słaba dostępność oryginalnych modułów.
Szybkie przełączanie profili – przyciski Fn ułatwiają „pro workflow”. 🎧 Fn z ograniczeniami – regulacja audio nie działa z Pulse 3D; brak pełnego remapowania Fn.
🌫️ Haptyka i adaptacyjne triggery – świetna imersja (GT, action). 🔋 Bateria – realnie ~6–8 h; ok, ale jak na „pro” mogłoby być dłużej.
🔌 Kabel USB-C w oplocie + etui – solidny przewód z blokadą; ładowanie w etui. ↕️ Wysokość gałek – w zestawie brakuje bardzo wysokiej pary; część graczy będzie szukać wyższych nakładek.

Czy warto kupić Sony DualSense Edge?

Po wielu godzinach spędzonych z DualSense Edge mogę powiedzieć jedno – to pad, który naprawdę wyznacza nowe standardy. Sony stworzyło kontroler, który świetnie leży w dłoniach, daje ogromne możliwości personalizacji i sprawia, że gry na PS5 (a także na PC) wchodzą na wyższy poziom imersji. Adaptacyjne triggery w wyścigach czy haptyka w dynamicznych strzelankach to doświadczenie, którego nie da się oddać słowami. Jednocześnie to sprzęt z kategorii premium – zarówno w wykonaniu, jak i w cenie.

Cena kontra jakość 💸

Nie będę ukrywał – przeszło 800 zł za pada to kwota, która na początku mocno mnie gryzła. Biłem się z myślami, czy naprawdę warto aż tyle wydać na kontroler. Ale im dłużej grałem, tym bardziej czułem, że mam w rękach coś wyjątkowego. Tak, bateria mogłaby być lepsza, brak Efektu Halla w analogach trochę rozczarowuje, a dodatkowe łopatki i opcja regulacji wagi byłyby miłym bonusem. Ale mimo tych wad, trudno mi wskazać inny kontroler, który dawałby tak kompletny pakiet w świecie PlayStation i PC.

To, co mnie szczególnie cieszy, to świadomość, że Edge nie jest tylko kosmetycznym dodatkiem, a prawdziwym narzędziem dla graczy. Profile, suwaki triggerów, wymienne moduły – to wszystko sprawia, że ten pad można dostosować pod siebie w stopniu, o którym kiedyś mogliśmy tylko marzyć. Sony mówi, że słucha graczy, i faktycznie sporo z tych oczekiwań zrealizowali. Ale jednocześnie mam wrażenie, że powinni wyjść ze swojej strefy komfortu i zrobić w przyszłości kontroler, który będzie absolutnie bezkompromisowy.

Czy to najlepszy pad na rynku? Moim zdaniem – tak. Przynajmniej dziś DualSense Edge ustawia poprzeczkę bardzo wysoko, a konkurencja będzie miała sporo do nadrobienia. Kto wie – może już wkrótce ktoś rzuci Sony wyzwanie i stworzy coś jeszcze bardziej kompletnego? Ja tylko mogę trzymać za to kciuki, bo finalnie to my, gracze, na tym zyskamy.

Moja opinia na zakończenie 👍

Na koniec powiem prosto – nie żałuję zakupu. Pad kosztuje swoje, ale z czystym sumieniem mogę przyznać, że to najlepszy kontroler, jaki można dziś mieć do PS5 i PC. Jeśli pojawią się aktualizacje, które poprawią jego notowania, na pewno dam Wam znać. Dzięki, że wytrwaliście do końca tej recenzji – mam nadzieję, że pomogła Wam choć trochę w podjęciu decyzji. Z mojej strony? Łapka w górę – i wracam do grania. 🎮

Sprawdź najczęściej zadawane pytania:

Czy analogi DualSense Edge mają czujnik Hall Effect (unikanie driftu)?

Nie – używają klasycznych potencjometrów. Wymienne moduły to raczej wygoda serwisowania niż rozwiązanie przeciw driftowi.

Jak zresetować DualSense Edge w razie problemów?

Użyj małego przycisku reset na tylnej ściance. Potem podłącz przez kabel i naciśnij przycisk PS – najpierw resetuje się, potem parowanie.

Czy posiada 4 tylne łopatki?

Nie – Edge zawiera maksymalnie 2 tylne łopatki. Nie ma opcji rozszerzenia do czterech, co może rozczarować graczy przyzwyczajonych do większej liczby przycisków na innych pro kontrolerach.

Czy można używać DualSense Edge z ładowarką stacji dokującej DualSense?

Tak – działa poprawnie z ładowarką stacji dokującej, nawet jeśli są założone łopatki.

Ile profili można zapisać i jak je zmieniać?

Można zapisać do 4 profilów. Przełączanie odbywa się przez przycisk Fn + jeden z przycisków twarzowych (np. ⬜, ◯).

5/5 - (4 votes)
Redakcja okiemgracza.pl
Redakcja okiemgracza.pl

Arkadiusz "Święty" Świętoń, Mateusz "Owca" Owczarek, Michał "Foka" Zając

Zapaleni miłośnicy gier planszowych, którzy od wielu lat eksplorują różnorodny świat tych gier. Ich pasja do gier wykracza poza zwykłą rozrywkę; wolne chwile poświęcają na szczegółową analizę nowych gier, zagłębiając się w ich mechanikę, strategie i elementy tematyczne. Ich podejście do gier jest zarówno intelektualne, jak i przyjemne, co czyni ich szanowanymi postaciami w społeczności graczy.